
Phil Campbell, który przez kilka dekad był gitarzystą słynnego zespołu Motörhead, odszedł w wieku 64 lat. Informację za pośrednictwem mediów społecznościowych przekazali bliscy artysty, ujawniając też o przyczy śmierci.
Nie żyje gitarzysta Motörhead. Phil Campbell miał 64 lata
Światowe media obiegła zasmucająca wiadomość o odejściu jednego z najbardziej znanych gitarzystów swojego pokolenia. Jak przekazali publicznie bliscy instrumentalisty – Phil Campbell z Motörhead odszedł w wieku 64 lat.
Okazało się, że członek heavymetalowej formacji zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi.
“Z wielkim smutkiem informujemy o śmierci naszego ukochanego ojca, Philipa Anthony’ego Campbella, który zmarł spokojnie wczoraj wieczorem po długiej i odważnej walce (…) i poważnej operacji” – ujawnili w facebookowym poście.
“Phil był oddanym mężem, wspaniałym ojcem i dumnym dziadkiem (…). Był kochany przez wszystkich, którzy go znali i będzie nam go bardzo brakowało. Jego dziedzictwo, muzyka i wspomnienia, które stworzył z tak wieloma osobami, będą żyć wiecznie. Uprzejmie prosimy o uszanowanie prywatności naszej rodziny w tym niezwykle trudnym czasie” – dodali.
Phil Campbell na dobre zapisał się w historii mocnego grania
Phil Campbell dołączył do legendarnej kapeli Motörhead w 1984 roku i występował z nią do końca działalności, która nastąpiła w 2019 roku po odejściu frontmana grupy – Lemmy’ego Kilmistera.
To nie sprawiło jednak, że zrezygnował z grania na scenie. Wraz z synami utworzył rodzinny zespół i angażował się w kolejne artystyczne przedsięwzięcia.
Gitarzysta na dobre zapisał się w historii muzyki heavymetalowej i był prawdziwą ikoną dla fanów mocnego grania.