
- Zanim przejdziemy dalej, pragnę bardzo podziękować państwu za wszystkie polubienia, komentarze i subskrypcje. To właśnie one pozwalają rozwijać kanał. Dzian wraca z krótkiej podróży i ku zaskoczeniu wszystkich wręcza prezenty każdemu w rezydencji, a także samej Hanchier. Gest piękny, choć nie przez wszystkich doceniony.
- Radość widać wyraźnie tylko u Hanchier, służby i minę z mamą. Dla Hanchier jednak ten prezent ma zupełnie inny wymiar. Oprócz pięknej chusty otrzymuje coś wyjątkowego, sukienkę, nie byle jaką. To kreacja, którą Dzihan wybrał z myślą o zbliżającej się premierze nowej linii dywanów, linii, której inspiracją była właśnie ona, a dokładniej wzór z jej swetra.
- Coś tak zwyczajnego codziennego stało się początkiem czegoś wielkiego i właśnie do tego wydarzenia wszystko zaczyna powoli zmierzać. Zanim jednak nadejdzie wielki wieczór, los splata kolejne nici tej historii. Jemil zostaje wypisany ze szpitala, a Hanchier nie wyobraża sobie, żeby mogło jej przy nim zabraknąć w czasie rekonwalescencji.
- Z kolei Dzihan nie chce, aby Hierdalała się od niego na dłużej niż to konieczne. Dlatego proponuję rozwiązanie, wspólne zamieszkanie w Starym Domu. Pomysł spotyka się z dużą radością Hanchier i właściwie wszystkich poza Mukader. Gdy brat Hanchier przybywa do starego domu, Dzihan przypadkiem staje się świadkiem rozmowy między Dirą a Hanchier.
- Słowa, które słyszy nie są łatwe. Hanchier mówi, że nie może iść do rezydencji, bo muader sobie tego nie życzy i że Dzihan doskonale o tym wie. Ale Dzihan nie jest człowiekiem, który cofa się pod wpływem cudzych oczekiwań. Bez zbędnych dyskusji zaprasza Hanchier do rezydencji. Ona próbuje się opierać. W jej ruchach widać wahanie, niepewność.
- Jednak Dairia dodaje jej otuchy, a Dihan spokojnie zapewnia, że wszystko jest w porządku. W rezydencji wita ich Bea, jak zwykle z chłodnym, cierpkim słowem. Jednak Dzihan nie pozostaje dłużny i szybko ucina jej komentarze. Chwilę później razem z Hanier wjeżdżają windą do jego sypialni. Dzihan daje jej wybór.
- Może się przebrać, odpocząć, poczuć swobodnie, albo jeśli woli, może zejść z nim do gabinetu. On ma jeszcze pracę. Hanier decyduje się zostać, zakłada piżamę i otula się poduszkami, które wciąż pachną dziem. A dzian zamiast pracować pogrąża się we wspomnieniach, myśli o niej, o jej niewinności, o tym jaka jest i o tym krótkim, delikatnym pocałunku w policzek, który dała mu na pożegnanie przed podróżą.
- Niby drobiaszg, a jednak zostawił w nim ślad, którego nie potrafi zignorować. Nie wszyscy jednak przyglądają się temu spokojnie. Bejza nie zamierza stać z boku. Zainspirowana przez Jondzie zaczyna knuć plan, ale efekt jest zupełnie odwrotny. Jej działania tylko potęgują jego gniew. Rykoszetem dostaje też Hancier, która nie do końca rozumie co się dzieje, ale odczuwa konsekwencje tej napiętej sytuacji.
- A o świcie Hancier opuszcza rezydencję i wraca do starego domu. Cicho, bez scen, bez słów. Mukadder nie ma nawet okazji, by wylać na nią swój jad, a to chyba jedyne, czego jej brakuje w tej sytuacji. I wtedy nadchodzi moment na który wszyscy świadomie lub nie czekali. Premierowy bankiet.
- Po tym co wydarzyło się w nocy, Hanchier nie jest pewna, czy powinna się pojawić. Dzian dowiaduje się o jej decyzji, a jednak nie poddaje się. Podczas przemowy przeciąga czas ile tylko może. Jakby w głębi serca wierzył, że ona jednak przyjdzie, że pojawi się w ostatniej chwili. Mukader jest pewna swojego. Uważa, że Hanchier nie przyjdzie i że Dzihan sam o to zadba, bo jej obecność byłaby przecież hańbą.
- Ale życie rzadko podąża za czyimiś przewidywaniami. Hanier czyta mały liścik dołączony do sukienki. Kilka słów, które zmieniają wszystko i nagle decyzja, która jeszcze chwilę wcześniej wydawała się niemożliwa, staje się oczywista. Pojawia się na bankiecie. Jej wejście nie pozostaje niezauważone. Wśród gości jedni reagują z radością i zachwytem, inni z wyraźną niechęcią.
- Emocje mieszają się w powietrzu, a napięcie można niemal dotknąć. A wtedy dzihan robi coś, czego nikt się nie spodziewa. A może właśnie wszyscy się tego bali. oficjalnie przedstawia Hanchier jako swoją żonę i jako autorkę nowego wzoru. Słysząc te słowa, miny Nusreta, bey, a przede wszystkim Mukader natychmiast się zmieniają.
- Atmosfera robi się ciężka, bo Mukader doskonale rozumie, co właśnie się wydarzyło. Deklaracja jej syna to nie tylko gest, to otwarte wejście na kurs kolizyjny z Nusretem, a on nie zapomina takich rzeczy. Publiczne przedstawienie Hanchier oznacza dla niego jedno, publiczną zniewagę Bey. Mukadder wie do czego Nusret jest zdolny i właśnie ta świadomość zaczyna ją naprawdę niepokoić.
- Tym bardziej, że wraca do niej obraz sprzed czasu łóki, którą Nusret kiedyś jej wręczył. Rośnie w niej lęk o spokój w domu. Spokój, który właśnie został naruszony przez róże ze slamsów. Po bankiecie Dzian i Hancier jadą nad Bosfor, siadają na ławce i spędzają tam całą noc wtuleni w siebie z dala od całego zamieszania.
- Dzihan chce w końcu wszystko wyjaśnić, powiedzieć Hancier obejdzie, jasno zaznaczyć, że nic dla niego nie znaczy i nigdy nie znaczyła. Chce wejść w to małżeństwo bez niedomówień i bez kłamstw, ale Hanchier go powstrzymuje, zamyka mu usta i nie pozwala powiedzieć nic więcej. Dziękuję serdecznie za państwa obecność na moim kanale.
- To dla mnie ogromna radość, że mogę dzielić się z państwem tymi opowieściami. Do usłyszenia już wkrótce. Yeah.
