
Czarna, poskręcana stal i wypalone kabiny maszyn, które jeszcze niedawno pracowały przy budowie drogi. Na placu w Słajszewie (woj. pomorskie) stoją dziś tylko zwęglone szkielety walców drogowych, koparki i rozściełacza asfaltu — sprzętu wartego setki tysięcy złotych. Ogień pojawił się w niedzielę późnym wieczorem, 12 kwietnia. — Nie wykluczamy udziału osób trzecich — mówi dla “Faktu” asp. sztab. Anetta Potrykus, oficer prasowa KPP w Wejherowie.
Do zdarzenia doszło około godz. 22. Jak potwierdza policja, zgłoszenie dotyczyło pożaru ciężkiego sprzętu budowlanego, pracującego przy inwestycji drogowej.
Na miejscu spłonęło pięć maszyn: rozściełacz do asfaltu, koparka, ładowarka oraz dwa walce drogowe. To specjalistyczny sprzęt używany przy układaniu nawierzchni — ciężkie, precyzyjne maszyny, które w kilka godzin potrafią zmienić pusty teren w gotowy odcinek drogi. Dziś zostały z nich jedynie nadpalone konstrukcje, stopione elementy i osmalone kabiny operatorów. Straty mogą sięgać setek tysięcy złotych.
Śledczy na miejscu. Będzie biegły
Jak przekazała policja, trwają oględziny miejsca zdarzenia. Funkcjonariusze zabezpieczają ślady i próbują odtworzyć dokładny przebieg pożaru.
— Prowadzone są intensywne czynności mające na celu ustalenie okoliczności zdarzenia. W sprawie zostanie powołany biegły z zakresu pożarnictwa — mówi “Faktowi” asp. sztab. Anetta Potrykus.
Niepokój mieszkańców. “To mogło być podpalenie”
Sprawa budzi duże emocje wśród mieszkańców. W rozmowach coraz częściej pojawiają się obawy, że ogień nie był przypadkiem, a za pożarem może stać podpalacz.
Kilka dni wcześniej w okolicy doszło do innego, mniejszego pożaru. Spłonęła m.in. budka typu toy-toy oraz szpula kabli. Teraz śledczy będą sprawdzać, czy oba zdarzenia mogą być ze sobą powiązane.