
— Na tej drodze prędzej czy później musiało dojść do czegoś takiego — komentuje pan Waldemar, który przyszedł zapalić znicz, by uczcić pamięć Łukasza Litewki, który zginął w tragicznym wypadku. Na miejscu czwartkowej tragedii pali się kilkadziesiąt lampek, są kwiaty, ludzie zostawiają słowa pożegnania. Pojawiła się tam również pani Roksana, z 4-letnim synkiem. — Zapytał, czy możemy tu przyjechać i się przeżegnać — mówi w rozmowie z “Faktem”.
Tragedia wydarzyła się 23 kwietnia. Tego dnia Łukasz Litewka, około godz. 13, wsiadł na rower i poruszał się ul. Kazimierzowską w stronę Dąbrowy Górniczej. Najprawdopodobniej jechał do rodzinnego domu. Na trasie został potrącony przez kierowcę jadącego Mitsubishi. Poseł zginął na miejscu.
Według wstępnych ustaleń kierowca najprawdopodobniej zasnął lub zasłabł za kierownicą, zjechał na przeciwny pas ruchu i doprowadził do czołowego zderzenia z rowerzystą. Na drodze, na której doszło do wypadku, obowiązuje ograniczenie prędkości 60 km na godz. Z jaką prędkością jechał kierowca, tego na razie nie wiadomo.
Łukasz Litewka zginął w wypadku. Mieszkańcy nie kryją żalu
Dzień po tragedii na miejscu cały czas przebywają funkcjonariusze policji, którzy czuwają nad bezpieczeństwem osób, które od wczoraj spacerują poboczem. Większość z nich zapala znicze. — Łukasz Litewka był człowiekiem-duszą — mówi nam pan Waldemar, który przybył wspólnie z żoną. W rozmowie z “Faktem” podkreśla, że stan drogi od lat budził zastrzeżenia zarówno wśród rowerzystów, jak i kierowców. — Na tej drodze prędzej czy później musiało dojść do czegoś takiego. Trudno uwierzyć, że w XXI wieku jezdnia może być w takim stanie — komentuje w rozmowie z reporterką “Faktu”.
Zwraca również uwagę na to, że przez co najmniej 50 lat nie przeprowadzono tu gruntownego remontu. Mimo że jest to kluczowa trasa łącząca Sosnowiec i Dąbrowę Górniczą.
W okolicy funkcjonuje także ośrodek rekreacyjny, który w weekendy przyciąga wielu mieszkańców. — Można było porozmawiać z zarządcą o wytyczeniu ścieżki rowerowej, bo nie wszyscy dojeżdżają do ośrodka samochodami. Oby to była pierwsza i ostatnia ofiara na tej drodze — dodaje nasz rozmówca.
Podobne zdanie ma inny mieszkaniec. — Odkąd pamiętam, a żyję już prawie 75 lat, ta droga zawsze wyglądała tak samo. Nigdy nie była porządnie wyremontowana, tylko doraźnie łatana — wspomina.
Na miejscu tragedii pojawiła się również pani Roksana, która przyjechała tam na prośbę swojego 4-letniego syna. — Zapytał, czy możemy tu przyjechać i się przeżegnać — mówi w rozmowie z “Faktem”.
Łukasz Litewka. Polityk, który zaskoczył wynikami wyborów i nietypową kampanią
Łukasz Litewka w ostatnich latach stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci na polskiej scenie politycznej. Przez dziewięć lat zasiadał w Radzie Miasta Sosnowca. Jego inicjatywa #TeamLitewka, przekształcona później w fundację, skupiała się na organizowaniu pomocy dla chorych dzieci, seniorów oraz rodzin w trudnej sytuacji życiowej.
Litewka wyróżnił się m.in. nietypowym podejściem do promocji. Na swoich banerach wyborczych zamiast własnego wizerunku prezentował psy ze schronisk.
W wyborach parlamentarnych 15 października 2023 r. kandydował z ostatniego miejsca na liście Lewicy w okręgu sosnowieckim. Zdobył ponad 40 tys. głosów — dwukrotnie więcej niż lider listy, Włodzimierz Czarzasty. Hasło jego kampanii “Ostatni na liście, pierwszy w działaniu” szybko zyskało popularność i stało się jej symbolem.