
To był dosłownie moment. Wystarczył, by w jednym z mieszkań w Bydgoszczy doszło do niewyobrażalnej tragedii. 4-letni chłopiec wypadł z balkonu na piątym piętrze i upadł na betonową posadzkę balkonu cztery piętra niżej. Dziecka nie udało się uratować. — Z relacji jego opiekunów wynika, że został sam w domu tylko na chwilę — mówi “Faktowi” prok. Dominik Mrozowski.
W poniedziałek, 20 kwietnia, po godz. 17 przed blokiem przy ul. Chołoniewskiego w Bydgoszczy (woj. kujawsko-pomorskie) zaroiło się od służb ratunkowych. Życie na chwilę tam zamarło, gdy okazało się, że z balkonu mieszkania na piątym piętrze wypadł 4-letni chłopiec. Dziecko upadło na balkon mieszkania na pierwszym piętrze. Świadkowie w milczeniu, ze ściśniętymi gardłami, obserwowali dramatyczną walkę o życie malucha.
4-letnie dziecko wypadło z balkonu na 5. piętrze. Nie żyje
Reanimacja chłopca trwała przez całą drogę do szpitala. Niestety, po godzinie 20 policja przekazała tragiczne wieści — życia dziecka nie udało się uratować.
Śledztwo w sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa Bydgoszcz—Południe. Jak przekazał “Faktowi” prok. Dominik Mrozowski, cały czas trwają czynności. Wiadomo już jednak nieco więcej o okolicznościach dramatu.
Miał zostać sam w domu tylko na chwilę
— Z relacji opiekunów chłopca wynika, że został sam w domu tylko na chwilę. 25-letnia matka jest w siódmym miesiącu ciąży. Wyszła po zakupy i gdy wracała, zadzwoniła po partnera, by pomógł jej je wnieść. Oczywiście to wszystko jest weryfikowane. Musimy przesłuchać świadków, którzy być może widzieli to zdarzenie, będziemy próbować zabezpieczyć nagrania z kamer monitoringu, bo te są teraz przecież prawie wszędzie — mówi nam prok. Mrozowski.
Ciało czterolatka zostało zabezpieczone do sekcji zwłok. Ta ma się odbyć jeszcze w tym tygodniu. — Natomiast doświadczenie wskazuje, że przyczyną śmierci będzie uraz wielonarządowy. Bo czego można się spodziewać, jeśli mały człowieczek spada z piątego piętra na beton? Oczywiście pobrane będą też próbki do badań toksykologicznych, ale trudno przypuszczać, aby one cokolwiek wykazały — dodaje prokurator.
Wstępnie zdarzenie zakwalifikowano jako nieumyślne spowodowanie śmierci. Jednak, jak podkreśla prokurator, nie oznacza to, że w toku śledztwa ta kwalifikacja nie ulegnie zmianie.