
Poseł Łukasz Litewka zginął w wypadku rowerowym po potrąceniu przez samochód. Jeszcze kilka godzin wcześniej apelował o sprawiedliwość dla ofiar przemocy rówieśniczej.
Do zdarzenia doszło w czwartek na ul. Kazimierzowskiej między Dąbrową Górniczą a Sosnowcem. Parlamentarzysta, znany z szerokiej działalności charytatywnej, zmarł wskutek odniesionych obrażeń. Pozostawił po sobie niedokończone sprawy, w tym walkę o zaostrzenie kar dla młodocianych przestępców.
Śmiertelny wypadek między Sosnowcem a Dąbrową Górniczą. Przyczyna śmierci posła Litewki
W czwartek, 23 kwietnia 2026 r., między godz. 13 a 14 doszło do tragicznego wypadku na trasie między Sosnowcem a Dąbrową Górniczą. Poseł Łukasz Litewka, poruszający się na rowerze ulicą Kazimierzowską, został potrącony przez samochód osobowy. Pomimo akcji ratunkowej polityka nie udało się uratować. Na miejscu przez wiele godzin pracowały służby pod nadzorem prokuratora.
Łukasz Litewka nie żyje. Ostatni apel o sprawiedliwość
Zaledwie kilka godzin przed śmiercią Łukasz Litewka opublikował w mediach społecznościowych poruszający wpis. Odniósł się w nim do brutalnego linczu na 15-latku, do którego doszło w Gdańsku. Poseł alarmował, że współczesna młodzież wykorzystuje telefony jako narzędzia zbrodni, odzierając ofiary z godności dla internetowej sławy.
“Dziś w ręce, by skrzywdzić, nie potrzebujesz noża, ostrych narzędzi czy kamienia, dziś wystarczy ci telefon – on też może zabić” – napisał parlamentarzysta. Litewka postulował zmianę przepisów dotyczących nieletnich, określając obecne kary jako absurdalne wobec skali okrucieństwa młodych sprawców.
Bestialstwo nagrane telefonem
Sprawa, o której pisał poseł, wstrząsnęła Trójmiastem w połowie kwietnia. Dwóch 15-latków i 18-letnia kobieta znęcali się nad rówieśnikiem w opuszczonym budynku w Gdańsku. Ofiara była kopana i opluwana, a sprawcy gasili na niej papierosy i wciskali trawę do gardła. Całość rejestrowali telefonami, by udostępnić film w sieci.
Policja zatrzymała napastników po zgłoszeniu jednego z rodziców, który zobaczył nagranie u swojej córki. 18-latce grozi teraz 5 lat więzienia, natomiast o losie nieletnich zdecyduje sąd rodzinny.