
Nasze nieoficjalne ustalenia rzucają nowe światło na tragedię, do której doszło w Raszynie pod Warszawą. Dotarliśmy do przyjaciółki ofiary, Anny P.. Była zaangażowaną mama dwójki dzieci i członkiem społeczności wietnamskiej w Polsce. Kobieta miała zginąć z rąk swojego byłego partnera – pilota, którego poznała jeszcze w Wietnamie. Według relacji bliskich ich związek od dłuższego czasu przechodził poważny kryzys, a Anna miała wcześniej złożyć pozew rozwodowy. Dramat rozegrał się na oczach dwójki dzieci.
Pilot zastrzelił Anię na oczach dzieci?!
Tragedia, która rozegrała się w Raszynie pod Warszawą, wstrząsnęła nie tylko sąsiadami, ale także środowiskiem Wietnamczyków mieszkających w Polsce. W czwartek w jednym z domów jednorodzinnych doszło do zabójstwa kobiety pochodzenia wietnamskiego. Jej ciało znaleziono w domu przy ulicy Mokrej. Na miejscu były także dzieci.
Jak nieoficjalnie ustalił se.pl, ofiarą jest Anna P., a sprawcą miał być jej były partner – 67-letni pilot, którego kobieta poznała jeszcze podczas pobytu w Wietnamie. Para miała wziąć ślub w jej ojczyźnie, gdzie też na świat przyszła dwójka ich dzieci. Później razem przeprowadzili się do Polski.
„Dochodziło do przemocy”
O kulisach związku opowiedziała reporterowi se.pl przyjaciółka zamordowanej kobiety. Jak twierdzi, problemy zaczęły się po przeprowadzce do Polski.
– Dochodziło do przemocy, ona wniosła o rozwód. Sąd przyznał jej prawo opieki nad dziećmi. Nie chciała ograniczać mu kontaktów, chociaż mogła – mówi kobieta. Podkreśla, że Anna była osobą niezwykle zaradną i całkowicie oddaną dzieciom.
– Z podziwem patrzyłam, jak poświęciła czas i robiła wszystko, żeby dzieci miały dobrą opiekę – wspomina przyjaciółka. Jeszcze miesiąc temu Ania świętowała kolejne urodziny. Próbowała na nowo poukładać swoje życie. Często pisała o wdzięczności, miłości i odzyskiwaniu wewnętrznego spokoju po trudnych doświadczeniach.
zok w społeczności wietnamskiej
W mediach społecznościowych pojawiają się kolejne wpisy z kondolencjami i wspomnieniami dotyczącymi ofiary. Na zdjęciach widzimy kobietę otoczoną przyjaciółmi, uśmiechniętą i skupioną na rodzinie. Według osób z jej otoczenia aktywnie uczestniczyła również w życiu społeczności wietnamskiej w Polsce. Po tragedii członkowie tej społeczności organizują modlitwy za zmarłą. Znajomi i bliscy nie mogą uwierzyć, że doszło do tak dramatycznych wydarzeń.
Dramat rozegrał się na oczach dzieci
Do tragedii doszło w czwartek w jednym z domów jednorodzinnych w Raszynie. Jak wcześniej informował „Super Express”, w chwili zbrodni w domu była dwójka dzieci. Początkowo policja informowała jedynie o „zdarzeniu o charakterze kryminalnym”.
– Na miejscu trwają czynności – mówiła se.pl podkom. Monika Orlik, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Pruszkowie. Wieczorem Komenda Powiatowa Policji w Pruszkowie opublikowała oficjalny komunikat. Wynika z niego, że zgłoszenie wpłynęło około godziny 16.30.
„Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol. Funkcjonariusze zastali na posesji dwoje dzieci. W domu ujawniono ciało kobiety. Dzieci zostały objęte natychmiastową opieką” – przekazała policja.
Ciało 67-latka znaleziono na cmentarzu
Ze wstępnych ustaleń wynikało, że przed przyjazdem służb z posesji oddalił się 67-letni partner kobiety. Policja rozpoczęła szeroko zakrojone poszukiwania. Ogłoszono alarm dla całego stanu osobowego Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie. Do działań włączyli się także funkcjonariusze Komendy Stołecznej Policji, oddziałów prewencji i kontrterroryści. Kilka godzin później odnaleziono ciało mężczyzny.
„Około godziny 20-tej ciało 67-latka zostało ujawnione na cmentarzu w Prażmowie” – poinformowała policja.
Śledczy nadal wyjaśniają dokładne okoliczności tragedii. Nasze ustalenia dotyczące relacji między Anną P. a jej byłym partnerem nie zostały dotąd oficjalnie potwierdzone przez prokuraturę ani policję.