
Agnieszka Mielczarek, czyli była już żona Pascala Brodnickiego pojawiła się ostatnio w programie Magdy Mołek, w którym to ujawniła kulisy swego rozwodu z gwiazdorem TVN. Choć od tego przykrego wydarzenia minęło już pięć lat, kobieta dopiero teraz zdecydowała się mówić.
Agnieszka Mielczarek i Pascal Brodnicki przez lata uchodzili za jedną z najlepiej dobranych par w w polskim show-biznesie. Niestety, w 2020 roku do mediów dotarła przykra wiadomość o ich rozstaniu.
Rozwód rozwiał wszelkie nadzieje na to, że dadzą sobie jeszcze jedną szansę i uratują swoje 16-letnie małżeństwo. Początkowo wydawało się jednak, że rozstali się w zgodzie, bo nadal współpracowali.
Mielczarek współprowadziła bowiem kanał na YouTube “Tuba smaku”, który założony został przez firmę Brodnickiego.
Trudny rozwód Pascal Brodnickiego i Agnieszki Mielczarek
Jak się okazało, byli małżonkowie nie byli w stanie dogadać się w kwestiach biznesowych, więc ostatecznie Agnieszka ogłosiła, że musi odejść i zrezygnować z tego projektu. Pytana przez zmartwionych fanów, dała jasno do zrozumienia, że w chwili rozstania Brodnicki, mimo kontynuacji współpracy, nagle zakręcił kurek z pieniędzmi i mocno utrudnił jej dalsze funkcjonowanie w sieci.
Wówczas nie chciała jednak wdawać się w szczegóły. Minęło pięć lat od rozwodu, a tu nagle Agnieszka Mielczarek postanowiła wrócić do mediów. Pojawiła się bowiem w programie Magdy Mołek.
Ta w trakcie rozmowy oczywiście postanowiła zapytać o rozwód i tak trudne rozstanie.
“Musiałaś też zrezygnować ze stworzenia swojego miejsca na ziemi w postaci kanału na YouTubie, bo rozumiem, że ktoś położył na tym łapę” – zagaiła Magda.
“Nie chcę o tym mówić. To już było 5 lat temu. To było trudne, to było niesprawiedliwe. Ale znów – mogłam być ostrożniejsza, mogłam zabezpieczać się lepiej. Po prostu zaufałam i to na pewno jest błędne, żeby tak bezwzględnie zawsze ufać” wyznała gorzko Agnieszka.
Lament byłej żony Pascala Brodnickiego. Po rozwodzie została z niczym. Popełniła ten jeden błąd
Niestety, żona Pascala popełniła jeden błąd – bezgranicznie zaufała mężowi i uwierzyła, że będzie dobrze już do końca. Z tego też powodu nigdy nie przedyskutowali i nie spisali żadnej umowy dotyczącej finansów.
“Ja wiem, że są przepiękne historie związków, gdzie jest bezwzględne zaufanie do grobowej deski, ale nie zawsze tak jest. Jeśli nie zawsze tak jest, to warto przedyskutować z partnerem, bo on powinien to zrozumieć, że potrzebuje bezpieczeństwa w postaci takiego prawnego zabezpieczenia, że jeśli cokolwiek się zdarzy między nami, a może się zdarzyć wszystko, to że nie zostanę z niczym. I uważam, że w Polsce bardzo trudno się mówi w ogóle o pieniądzach, że nam nie wypada mówić o pieniądzach. I ja też się tak czułam i ja też byłam tego nauczona, że że no nie wypada mówić o pieniądzach” – pożaliła się Mielczarek.
Następnie stwierdziła, że najczęściej jest tak, że “najwyższą ceną za miłość i oddanie płacą kobiety”. Mielczarek próbowała jednak jakoś zrozumieć zachowanie Pascala. W wywiadzie zasugerowała, że może ono mieć związek z jego przeszłością, ale nie chciała za wiele o tym mówić.
“Z perspektywy drugiej strony jakby nie chcę oczerniać tak mojego byłego partnera, bo ja sobie to, że tak powiem, ułożyłam w głowie. Ja rozumiem, że mógł to zrobić z takich powodów, które wynosimy z dzieciństwa, ale też nie chcę o tym mówić. Poradziłam sobie i to jest dla mnie najważniejsze” – podkreśliła na koniec Agnieszka.