
Przemysław Jeziorski, profesor na amerykańskiej uczelni, zginął przed domem swojej byłej żony na przedmieściach Aten po tym, jak zamaskowany napastnik oddał w jego kierunku pięć strzałów. Zarzuty w sprawie usłyszało pięć osób, w tym była żona Przemka i jej chłopak. Rodzina 43-latka wciąż czeka na rozpoczęcie procesu w Grecji. Tymczasem dzieci mężczyzny przebywają w domu dziecka w Atenach, choć mogłyby być pod opieką bliskich w Polsce. — Źle to znoszą, to dla nich kolejna trauma — mówi “Faktowi” przyjaciel zamordowanego profesora.
Tą sprawą latem ubiegłego roku żyła nie tylko Polska, ale także Grecja i Stany Zjednoczone. Był piątek, 4 lipca, około godziny 16, w Agia Paraskevi na przedmieściach Aten rozległa się seria wystrzałów. Pięć kul przeszyło ciało mężczyzny idącego chodnikiem przez willową dzielnicę. Nie miał szans na przeżycie. Jak się okazało, ofiarą zabójstwa był 43-letni Polak Przemysław Jeziorski — ceniony naukowiec, doktor ekonomii w Stanford Graduate School of Business i profesor Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley.
Przemysław Jeziorski zmarł zaledwie kilka kroków od domu swojej byłej żony Nadii M. Miał się tam spotkać ze swoimi dziećmi, 11-letnimi bliźniakami. Para była w trakcie burzliwego procesu m.in. o zabezpieczenie kontaktów z dziećmi i sprawy majątkowe. W tym celu Polak przyleciał do Aten z USA kilka dni wcześniej, 27 czerwca.
Greccy śledczy szybko rozwikłali zagadkę zabójstwa Jeziorskiego. Zatrzymano pięć osób — Nadię M., jej partnera Christosa D. oraz dwóch Albańczyków i Bułgara. Podczas przesłuchania Christos D. przyznał się do zbrodni. Jak wyznał, zrobił to z miłości do kobiety, która miała być przygnębiona konfliktem z byłym mężem. “Nie mogłem znieść smutku na jej twarzy, dlatego zaplanowałem zbrodnię” — miał powiedzieć w rozmowie ze śledczymi.
Choć Christos D. wziął całą winę na siebie, śledczy doszli do wniosku, że była żona Przemysława Jeziorskiego była współorganizatorką zabójstwa. Obciążyły ją m.in. zeznania pozostałych zatrzymanych osób, którzy mieli pomagać w organizacji zabójstwa i zapewnić alibi Christosowi D. Nadia M. utrzymuje jednak, że nie miała pojęcia o planach swojego partnera.
Przedłużono areszt byłej żonie Polaka
Proces w sprawie zabójstwa Polaka wciąż się nie rozpoczął. Jak mówi “Faktowi” przyjaciel Przemysława Jeziorskiego, rodzina spodziewa się zapadnięcia wyroku w najbliższych miesiącach, latem. Do tego czasu sąd w Atenach przedłużył areszt dla byłej żony 43-latka.
— Nadia M. będzie trzymana w areszcie aż do zakończenia procesu. Procesy w Grecji są dużo szybsze niż w Polsce, więc spodziewamy się wyroku latem. Odebrano też jej pełną opiekę nad dziećmi — mówi nam pan Robert.
Dzieci polskiego profesora są w domu dziecka w Atenach
Obecnie główną, choć ograniczoną opiekę nad 11-letnimi bliźniakami, Zoe i Angelo, sprawuje brat Przemysława Jeziorskiego. Dzieci nie mogą jednak jeszcze znaleźć się pod opieką rodziny w Polsce. Cały czas przebywają w specjalnym domu dziecka w Atenach.
— Źle to znoszą, to dla nich kolejna trauma. Dzieci powinny już trafić do rodziny w Polsce. Najpóźniej w maju lub czerwcu, na zakończenie szkoły. Nie wiemy, dlaczego do tej pory nie zezwolono na ich wyjazd do Polski. To chore… Tu mają rodzinę, wszystko jest gotowe na ich przyjazd. Czekają wyremontowane pokoje, prywatna szkoła, opieka psychologiczna. Codziennie mają kontakt z rodziną w Polsce przez telefon i rozmowy wideo, ale kontakt fizyczny jest ograniczony. Odwiedzili Polskę, rodzina Przemka odwiedza ich, kiedy może, ale to za mało — komentuje mężczyzna.
Nie tylko proces karny
Jak podkreśla, sprawa jest o wiele bardziej złożona niż sam proces karny w Grecji. Do wyjaśnienia pozostają kwestie majątkowe po śmierci Polaka (mężczyzna jeszcze w czasach małżeństwa z Nadią M. prowadził z nią wspólnie prężnie działającą firmę na terytorium USA), o które spory toczyli małżonkowie.
— Do domu Przemka w Berkeley wprowadzili się squatterzy (osoby nielegalnie zajmujące opuszczone budynki, przyp. red.). Zgodnie z prawem nie można ich wyrzucić ot tak, po prostu. Eksmisja trwa już od miesięcy. Złożoność tego wszystkiego jest przeogromna — załamuje ręce.