
Opinia publiczna jest wstrząśnięta śmiercią Łukasza Litewki. W sieci pojawił się pomysł zorganizowania marszu pamięci dla polityka, który miałby odbyć się w niedzielę pod Sejmem. Informację przekazała organizacja DIOZ. Lewica odcięła się jednak od tego wydarzenia. “Traktujemy to jako wykorzystywanie tragicznej śmierci naszego kolegi” — napisała Anna‑Maria Żukowska.
Organizacja DIOZ poinformowała o planowanym “Marszu dla Zwierząt w hołdzie tragicznie zmarłemu Łukaszowi Litewce”. Wydarzenie miałoby się odbyć w niedzielę, 26 kwietnia, o godzinie 12:00 przed Sejmem RP. Jak podkreślono, organizacje prozwierzęce oraz miłośnicy zwierząt chcą w ten sposób podziękować posłowi za jego zaangażowanie w walkę o prawa zwierząt.
DIOZ zapowiada marsz dla Łukasza Litewki. Co na to Lewica?
“Łukasz Litewka nie doczekał zmian, o które walczył, lecz pozostaliśmy my — zobowiązani jego postawą i pamięcią — by tę walkę kontynuować aż do jej spełnienia” — napisano w komunikacie.
Do inicjatywy odniosła się już Anna‑Maria Żukowska, która podkreśliła, że Lewica nie weźmie udziału w wydarzeniu. Polityczka zaznaczyła, że jej ugrupowanie traktuje to jako “wykorzystywanie tragicznej śmierci naszego kolegi do promowania siebie, a nie do upamiętnienia Łukasza”. Dodała również, że nie ma zgody na “Litewka washing
Szczegóły tragicznej śmierci Łukasza Litewki
Łukasz Litewka nie żyje. 36‑letni parlamentarzysta zginął w tragicznym wypadku podczas jazdy na rowerze. Do zdarzenia doszło w czwartek, 23 kwietnia, na ulicy Kazimierskiej. Litewka jechał z Sosnowca w kierunku Dąbrowy Górniczej, gdy z naprzeciwka nadjeżdżał samochód marki Mitsubishi. W pewnym momencie 57‑letni kierowca stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na przeciwny pas i uderzył w posła. Siła zderzenia była ogromna — rower został odrzucony na kilka metrów, a Litewka upadł obok jezdni.
Z dotychczasowych ustaleń wynika, że doszło do zderzenia czołowego — przekazał “Faktowi” prokurator Bartosz Kilian. Kierowca został zatrzymany do wyjaśnienia sprawy. Był trzeźwy, a do dalszych badań pobrano mu krew. Informacja o tragedii szybko dotarła do bliskich posła.
Reporterka “Faktu” pojawiła się na miejscu zdarzenia. Wypadek miał miejsce na zniszczonej, leśnej drodze pozbawionej infrastruktury dla rowerzystów, gdzie samochody mogą poruszać się z prędkością do 60 km na godz. To właśnie tam Litewka został potrącony przez auto osobowe. Mimo szybkiej reakcji świadków, którzy wezwali służby, życia posła nie udało się uratować. — Wiele wskazuje na to, że kierowca mógł zasnąć lub stracić przytomność. Badanie alkomatem wykazało, że był trzeźwy, ale pobraliśmy również krew do dalszych badań — powiedział “Faktowi” aspirant sztabowy Adam Jachimczak ze śląskiej policji.