
Krótko po tragicznym wypadku Łukasza Litewki, do którego doszło 23 kwietnia w Dąbrowie Górniczej, w sieci zaczęły krążyć różne opinie i spekulacje dotyczące jego przyczyn. “Fakt” rozmawiał z Marcinem Mikszą, byłym oficerem CBŚP. — To jest smutne, że osoby publiczne, które mają realny wpływ na opinię społeczną, wykorzystują takie tragedie do budowania własnego wizerunku — mówi były policjant.
W internecie szybko zaczęły pojawiać się sugestie — część z nich powielana również przez niektóre osoby publiczne — że wypadek może mieć drugie dno. Internauci zaczęli także wyszukiwać i analizować informacje dotyczące 57-letniego kierowcy, próbując ustalić, czy mógł mieć jakikolwiek motyw działania. Prokuratura apelowała jednocześnie, by nie podejmować w sieci działań zmierzających do ustalenia jego tożsamości. Mężczyzna, mimo że przyznał się do winy, wciąż ma status podejrzanego.
Teorie po śmierci Łukasza Litewki. Były oficer zabrał głos
Do internetowych spekulacji odniósł się w rozmowie z “Faktem” Marcin Miksza. Były oficer CBŚP podkreśla, że “prokuratura na bieżąco informuje o sprawie i nie ma żadnych przesłanek wskazujących na czyjś zamach czy działanie umyślne”.
Na podsycanie sprawy wpływa między innymi niespójność wyjaśnień składanych przez kierowcę. Pojawiały się wersje zasłabnięcia czy zaśnięcia. Ludzie odczytują to jako mataczenie, kombinowanie i szukanie sensacji — mówi były policjant.
Zwraca uwagę, że szybkie zastosowanie tymczasowego aresztu również bywa różnie interpretowane. — Niektórzy odbierają to jako sygnał, że śledczy mogą wiedzieć coś więcej, niż mówią publicznie. To powoduje wzrost emocji. Rzadko się zdarza, by sprawca takiego wypadku błyskawicznie przyznał się do winy, złożył szczegółowe wyjaśnienia i jednocześnie zastosowano wobec niego tak poważny środek zapobiegawczy, jakim jest tymczasowy areszt. To powoduje, że u niektórych racjonalne myślenie schodzi na dalszy plan — stwierdza Miksza.
Były oficer odnosi się też do narastających teorii i publicznych apeli o ustalanie danych sprawcy.
Do siewców tych teorii spiskowych mam jedno pytanie: w którym momencie służby nie zachowały się profesjonalnie? Po co znana piosenkarka wyznacza nagrodę za udzielenie informacji o danych personalnych sprawcy tego wypadku? To podkopuje zaufanie do instytucji publicznych
— ocenia.
Jak dodaje, podobne zjawiska nie są nowe i powtarzają się przy głośnych sprawach.
— Pamiętamy przypadek Smoleńska, śmierć Andrzeja Leppera czy Dawida Kosteckiego w więzieniu. Fake newsy i internetowe hipotezy zawsze dolewają oliwy do ognia. Ludzie szukają sensacji. Tutaj pojawiają się twierdzenia, że ktoś “walczył o psy, to ktoś inny się zemścił”. To się dobrze klika, więc jedni to powielają, a inni budują na tym zasięgi — mówi Miksza.
Podsumowując, były oficer CBŚP krytycznie ocenia wykorzystywanie tragedii w przestrzeni publicznej. — To jest smutne, że osoby publiczne wykorzystują takie tragedie do budowania własnego wizerunku “bojowniczki o prawdę”. Wyznaczanie nagród za dane sprawcy, gdy jest on w rękach organów ścigania, przyznał się i współpracuje, jest niczym innym jak podżeganiem do linczu. To skrajnie nieodpowiedzialne. Służby mają swoje procedury. To, że nie informują o wszystkim co 15 minut, nie oznacza, że nic nie robią. Cisza w śledztwie często oznacza intensywną pracę — stwierdza były policjant.