
Tragiczne sceny na jeziorze Salińskim. 33-letni mężczyzna, który miał prowadzić łódź, gdy ta wywróciła się w nocy z piątku na sobotę, usłyszał zarzut kierowania w stanie nietrzeźwości. Prokurator nie zamknął go w areszcie, ale nałożył na niego policyjny dozór i zakaz kontaktu z pozostałymi uczestnikami tragedii.
W niedzielę 33-letni mężczyzna zatrzymany w związku ze zdarzeniem na jeziorze Salińskim został przesłuchany. Usłyszał zarzut kierowania łodzią w stanie nietrzeźwości w ruchu wodnym. Następnie został doprowadzony do prokuratora, który zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci dozoru policyjnego oraz zakazu kontaktowania się z osobami, które uczestniczyły w tym tragicznym zdarzeniu — poinformowała Karolina Pruchniak z Komendy Powiatowej Policji w Wejherowie.
Tragedia na jeziorze Salińskim. Nie żyją dwie młode osoby
Łodzią płynęło pięć osób. Jedna z nich zdołała dopłynąć do brzegu o własnych siłach, dwie kolejne wyciągnęli ratownicy — trafiły do szpitala, ich życiu nic nie zagraża. Nocne poszukiwania zakończyły się jednak tragicznie: nurkowie odnaleźli w wodzie kobietę i mężczyznę, a lekarz potwierdził ich śmierć. Mieli 28 i 27 lat
Badanie alkomatem zatrzymanego sternika wykazało ponad 1,5 promila alkoholu. Wcześniej TVN24 informował, że policja czekała na wytrzeźwienie 33-latka. Stacja nieoficjalnie ustaliła również, że do tragedii doszło, gdy młodzi ludzie wracali łodziami z imprezy. Zabawa odbywała się na wysepce na jeziorze Salińskim.