
Są nowe informacje po bulwersujących scenach z targów końskich w Pajęcznie w woj. łódzkim. 35-letni mężczyzna, który na nagraniu szarpał konia za ogon i drażnił zwierzę, trafił do szpitala z obrażeniami głowy i twarzy. Jak ustalił “Fakt”, miał w organizmie prawie trzy promile. Tymczasem wokół sprawy wybuchła nowa awantura. Do sprawy odniosło się już Stowarzyszenie Dorożkarzy Krakowskich.
Nagranie z Pajęczna w weekend obiegło media społecznościowe. Widać na nim mężczyznę w kraciastej koszuli, który agresywnie zachowuje się wobec konia podczas Międzynarodowych Targów Końskich, które odbywały się w sobotę, 9 maja. Szarpie zwierzę za ogon, drażni je i prowokuje. W pewnym momencie koń nie wytrzymuje. Potężnie kopie mężczyznę tylnymi nogami. Ten pada na ziemię.
Jak ustalił “Fakt”, sprawa ma już oficjalny bieg.
— Otrzymaliśmy oficjalne zgłoszenie. Zawiadomienie złożył burmistrz Urzędu Miejskiego w Pajęcznie. Wszczęliśmy czynności wyjaśniające, na podstawie których będziemy ustalać, czy doszło do przestępczego procederu — przekazała w poniedziałek, 11 maja “Faktowi” asp. Wioletta Mielczarek, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Pajęcznie.
Policja: miał prawie 3 promile
Policjanci ustalili już tożsamość mężczyzny widocznego na nagraniu. To 35-latek z województwa małopolskiego, z powiatu wielickiego.
— Zostały wezwane służby medyczne i zabrały tego mężczyznę z obrażeniami głowy i twarzy do szpitala. Mężczyzna był pod wpływem alkoholu, miał prawie trzy promile i wiemy już, że przebywa w domu — mówi asp. Mielczarek.
Mundurowi podkreślają, że w dniu targów nikt nie zgłaszał interwencji ani w sprawie agresji wobec konia, ani pobitego przez zwierzę mężczyzny.
Do prokuratury ma trafić kolejne zawiadomienie
Po publikacji nagrania zawiadomienie zapowiedziało także Stowarzyszenie Animal SOS. Organizacja chce ścigania zarówno mężczyzny widocznego na filmie, jak i osób odpowiedzialnych za organizację targów.
W piśmie, które trafi do śledczych, wskazano m.in. na podejrzenie znęcania się nad zwierzęciem oraz narażenia ludzi na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.
“Spłoszone i maltretowane zwierzę o tak dużej masie, prowadzone przez osobę nietrzeźwą, mogło w każdej chwili doprowadzić do tragedii” — napisali społecznicy.
Burza wokół krakowskich dorożkarzy
Nowy wątek pojawił się po wpisie znanej adwokatki Katarzyny Topczewskiej, od lat zaangażowanej w sprawy ochrony zwierząt. Prawniczka publicznie stwierdziła, że mężczyzna z nagrania ma być dorożkarzem z krakowskiego Rynku.
“To jest ta słynna miłość do koni, o której tyle słyszymy z tego środowiska…” — napisała na Facebooku.
Topczewska poinformowała też, że materiał z Pajęczna zamierza wykorzystać w procesie dotyczącym konfliktu aktywistów ze środowiskiem krakowskich dorożkarzy.
Na oświadczenie zdecydowało się już Stowarzyszenie Dorożkarzy Krakowskich.
“Stanowczo, zawsze odcinamy się od jakichkolwiek działań i praktyk uderzających w zdrowie i godność zwierząt” — napisano.
Organizacja poinformowała również, że podjęła decyzję o usunięciu “winnego agresji wobec konia” ze stowarzyszenia.