
To cud, że nikt nie zginął w ogromnym pożarze, który wybuchł 30 marca ub. r. w drewnianym domu na zakopiańskich Krzeptówkach w Małopolsce. Cztery osoby były uwięzione w płonącym budynku i odcięte od jakiejkolwiek drogi ucieczki. Winną podpalenia uznano byłą urzędniczkę magistratu Ines M.-K. Właśnie zapadła decyzja, że kobieta nie odpowie za swoje czyny. Sąd Okręgowy w Nowym Sączu umorzył postępowanie przeciwko 36‑latce.
Ines M.-K. miała odpowiadać za sprowadzenie pożaru i usiłowanie zabójstwa czterech osób podczas dramatycznych wydarzeń na osiedlu Krzeptówki w Zakopanem. Jak przekazała prok. Justyna Rataj-Mykietyn, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu, sąd umorzył postępowanie i jednocześnie zastosował wobec kobiety środek zabezpieczający w postaci umieszczenia jej w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.
Była urzędniczka podpaliła dom na Krzeptówkach. Była niepoczytalna
Ustalenia śledczych i opinie biegłych psychiatrów nie pozostawiły wątpliwości — w chwili popełnienia czynu 36‑latka była całkowicie niepoczytalna. Jak przekazała prok. Rataj-Mykietyn, eksperci stwierdzili, że nie była w stanie kierować swoim postępowaniem.
— Z uwagi na chorobę psychiczną istnieje realne i wysokie prawdopodobieństwo dokonania przez nią podobnych czynów w przyszłości — informuje prokurator Rataj-Mykietyn.
To właśnie te ustalenia doprowadziły do umorzenia postępowania i skierowania podejrzanej na leczenie psychiatryczne.
Do zdarzenia doszło 30 marca ub. r. nad ranem. Ogień pojawił się w drewnianym domu jednorodzinnym na Krzeptówkach, gdy jego mieszkańcy jeszcze spali. Zgłoszenie trafiło do służb błyskawicznie. Kiedy policja i straż pożarna dotarły na miejsce, ogień szalał w budynku.
Strażacy przy użyciu drabin i wysięgników ewakuowali cztery osoby uwięzione wewnątrz. Na szczęście nikt z nich nie odniósł poważniejszych obrażeń, jednak ogień strawił dobytek. Budynek został zniszczony również przez zalanie go wodą podczas akcji ratunkowej.
Dom mistrzyni Polski spłonął doszczętnie
Podpalony budynek należał do mistrzyni Polski AMP w narciarstwie alpejskim, aktywnie związanej z branżą fitness, rekreacją i działalnością charytatywną. Kiedy doszło do podpalenia, nie było jej w domu. Przebywali tam jej syn z żoną — to ich strażacy ewakuowali z płonącej pułapki.
Rodzina straciła niemal wszystko. Drewniany dom, który stanowił nie tylko miejsce do życia, lecz także źródło utrzymania — był wykorzystywany do sezonowego wynajmu pokoi — nadawał się wyłącznie do rozbiórki. Na portalu siepomaga.pl ruszyła wówczas zbiórka na odbudowę domu.